Mini piknik dla Dzieciaczków :)




tak rośnie mój Bączek ;)


Witam :)
No i oczywiście nie udało mi się zostawić notki - tak jak planowała.. oczywiście powód znów ten sam - problemy zdrowotne plus mój mały Bączek:)

No ale już jestem , i piszę:)
Na początku muszę przeprosić osobę, która wygrała moje Candy - Alicję. Tak więc PRZEPRASZAM CIĘ NAJMOCNIEJ KOCHANA. Na śmierć zapomniałam o tym, by zabrać z domu upominek dla Ciebie. W tej chwili jestem u Rodziców - spory kawałek od domu więc taki wyjazd po prezencik specjalnie byłby dla mnie problemem. Ale obiecuję, że góra w przyszłym tygodniu wyślę wszystko do Ciebie:) raz jeszcze serdecznie Ci gratuluję:)

I teraz tak.. chciałabym bardzo podziękować trzem osóbkom, które zechciały pomóc mi w zdobywaniu upominków dla Dzieciaków:)

Dziękuję Ani Szymańskiej, Marii Malanowskiej i Alinie:) nazwiska nie znam,:) Jesteście nieocenione Dziewczynki:) Dzięki Wam mogłam zorganizować warsztaty dla dzieciaczków a już w tą niedzielę planujemy mini piknik dla Maluchów..

Dla wioskowych dzieci piknik urządzamy, Na świetlicę wiejską wszystkie zapraszamy. Nie będzie to fiesta wielkiego formatu, Dla rodzin dzieciaków z całego powiatu, Lecz dla dzieci z Ośna, i z Ośnem związanych... Dla tych, co nie mają wakacji udanych. Miejsce to świetlica. Jaki dzień ? Niedziela. I chociaż nie zagra nam żadna kapela, Będzie poczęstunek, konkursy i losy – Niech więc zaczną chodzić już dziś po wsi głosy, Że czeka nas znowu zabawa udana… Może nie od razu do białego rana, Ale kilka godzin na nią poświęcimy- Wspólnie przy zabawie miło czas spędzimy.
Tak sobie wymyśliłam, że zaproszenia zawsze będą wierszowane:) Więc i tym razem skrobnęłam krótki wierszyk:)

Jeżeli komuś jeszcze nie podziękowałam to przepraszam, że pominęłam. Po prostu nie sprawdzam poczty na bieżąco bo od kiedy mam te ataki wolę siedzieć u Rodziców. W razie czego wiem, że ktoś się zajmie Małym gdybym musiała jechać do szpitala..


A tak z innej beczki. czy u Was też tak grzeje? Ja już mam dość tych upałów.. Miko też :( już biedaczek nie wytrzymuje..

Co prawda byliśmy się trochę ochłodzić w Łebie;) ( Jego pierwszy wypad nad morze:)) Ale to niewiele dało :(

I tak znowu z innej beczki.. zauważyłam, że blogerzy często urządzają wymianki różnego rodzaju.
I ja także chętnie bym się w coś takiego zabawiła.. tylko.. czy znalazłabym chętnych;)
Ponieważ uwielbiam kolor zielony chciałabym żeby motywem przewodnim była żabka:)
Napiszcie proszę co o tym myślicie to może coś zorganizujemy:)

Do "zobaczyska " wkrótce;)

Słów kilka o byciu Mamą;)

Moje szczęście najdroższe rośnie jak na drożdżach:)
Oczywiście bez problemów się nie obyło..
Już nie miałam pojęcia co jest grane. Mały pił nie spokojnie. Płakał w dzień i nocą.. nie wysypiał się.. myślałam, że oszaleję i nie potrafiłam w pełni cieszyć się macierzyństwem..
W końcu wybrałam się do lekarza.. okazało się, że coś jest nie tak z uszkiem. Więc masz.. kropeleczki do uszka i leki przeciwbólowe - nie potrzebnie..
Bo Małemu się pogarszało. Wybrałam się więc do najlepszego pediatry. Ocenił, że zaczerwienione gardełko i uszko świadczy o uczuleniu na mleczko. I to był strzał w dziesiątkę.
Od soboty Mały pije Nutramigen zamiast Bebiko i jest znacznie lepiej - by nie wykrakać nie mówię, że CUDNIE:)
Mikuś potrafi już sporo:) Dziś kończy pięć tygodni a od około tygodnia - może nieco więcej - trzyma łepeczek bardzo wysoko:) Mój siłacz mały:)
Do tego guga sobie pół dnia i śmieje się słodko..

Mieliśmy jeszcze problemy z podawaniem Mu mleczka po kąpieli bo wyginał się i marudził. Niby zasypiał,niby pił.. pomyślałam, że może jest zbyt zmęczony i dziś po raz pierwszy wykąpaliśmy Go wcześniej.. pił mleczko świetnie.. zobaczymy co będzie za dwie godzinki - przy następnym karmieniu.
Teraz śpi jak Aniołeczek:)

a ja na robótki na razie nie miałam czasu ale jak Mały się "ustawi " do końca to na pewno się za coś wezmę. Póki co przeszukuję internet za wzorkami ciekawymi:)

Pomieszanie z poplątaniem:)


Pomału zaczynam przyzwyczajać się do tej nowej sytuacji..

Na kolki , które męczyły Misia znaleźliśmy złoty środek - kropelki niemieckie Sab Simplex. Przeszły od razu.. oby bezpowrotnie:)

Misiek rośnie:) Już sama widzę jak patrzę na niego i na te dziesiątki fotek, które codziennie mu pstykam by nie zapomnieć ŻADNEJ absolutnie chwili z Jego życia..

Ropieje Mu tylko wciąż oczko jedno.. martwię się tym więc pewnie jutro poproszę lekarza o radę..

Oczywiście czasu wciąż jest bardzo mało.. i teraz "wolno" mi zrobić tylko króciutki wpis.. zatem zmykam do mojego Misiulka.. :)

Moja najwspanialsza "robótka":)



To jednak było TO:)
14 kwietnia przyszedł na świat mój Mikołajek. Miał wtedy 3640 kg i 58 cm:)
we wtorek 13 kwietnia miałam te bóle kręgosłupa.. około godziny 22 były już co 10 minut.
Nie miałam pojęcia czy to TE skurcze.. bo w brzuchu nic nie czułam.. jedynie taki ból jak przy miesiączce.
Jednak pojechałam do szpitala.. i chwała Bogu. Dlaczego? Bo rozwarcie było już na 2 cm. Później dostałam jakiś zastrzyk , który miał mi niby ulżyć na ból.. nic nie dał.. ale pomógł szyjce się rozwierać i choć ktg nie pokazywało żadnych skurczy ( a ja miałam potworne bóle tylko kręgosłupa co 5 minut) położna wzięła mnie na badanie. I co? 8 cm.. przebijamy pęcherz.. i mam przeć. a ja taka zdziwiona.. kurcze.. czekałam na silniejszy ból i przede wszystkim na te bóle brzucha..
No ale parłam jak kazali . Niestety przejście było zbyt wąskie i Mały się zablokował. Ale trafiłam na super lekarza, który w czas wziął do ręki kleszcze i pomógł mi urodzić Maluszka.
NIe mogłam uwierzyć, że to moje dzieciątko:) Dopiero po kilku godzinach jak tak leżał koło mnie i spojrzał tak cudnie popłakałam się ze szczęścia:)
A teraz pomału uczę się wszystkiego:)
Opiszę to w następnym "wejściu";)

Już blisko?:)





Dziś w nocy pobolewał mnie tępo kręgosłup na samym dole.. za każdym razem gdy się budziłam i tylko poruszyłam czułam ten tępy ból..
Pomyślałam, że być może to przez pełen pęcherz, ale gdy poszłam do łazienki okazało się, że wcale nie..
Hmm.. trochę się ucieszyłam:) choć nie słyszałam wcześniej, żeby kogoś przed porodem zamiast brzucha bolał kręgosłup..
Rano , kiedy wyprawiłam Męża do pracy poszłam do łazienki.. i co? Zauważyłam, że odpadł mi spory kawałek czopa śluzowego.. zabarwionego na żółtawo a może nawet różowawo..
Aż się spłakałam tak się ucieszyłam, że coś już się dzieje:)
Ja wiem, że od momentu odejścia czopa mogę mieć jeszcze przed sobą około dwóch tygodni ale zawsze coś się dzieje - ta myśl mnie dosłownie natchnęła;)
Teraz odczuwam co jakiś czas pobolewanie w kręgosłupie..
Szybko przeprasowałam Małemu baldachim i pościel, bo lepiej losu nie kusić:)
No i czekam.. być może coś się stanie:)
Ale czytałam gdzieś, że jak czop odchodzi, to szyjka zaczyna się rozwierać. to byłby bardzo dobry znak..

A tak poza tym to od niedzieli męczę się z metryczką komunijną dla Chrześniaka.. Pewnie dziś ją skończę..

No nic.. trzymajcie proszę kciukaski by to było już to.. bo dłużej naprawdę nie wytrzymam tej niepewności..

Oblicze ludzkiej tragedii



To co się dziś stało okrutnie mną wstrząsnęło:(
Nie byłam wielką fanką Prezydenta ani wielu tych osób z Rządu ale rozmiar tej tragedii jest tak wielki, że nie sposób było nie wzruszyć się na samą myśl o tym, co się stało.

Pozostaję w głębokim żalu i szczerze współczuję Rodzinom tragicznie zmarłych ofiar..
Zastanawiam się, czy też Bóg chce nam coś powiedzieć w ten sposób?
Być może Chciał, byśmy się do Niego zbliżyli? bo w tym wyścigu szczurów zupełnie zapominamy o Jego istnieniu.
I ja ze wstydem przyznaję się do tego. Pamiętam o Najwyższym najczęściej w sytuacjach kryzysowych. Wciąż prosząc Go o rady i pomoc a nie dając nic w zamian..

Sądzę, że powinniśmy wszyscy przemyśleć nasze postępowanie. Bo na tym świecie NIC nie dzieje się bez przyczyny..

metryczka


Skończyłam:) metryczka wyszyta więc może Mały zrozumie, że może już wychodzić?:)
Trzeba ją teraz przeprać i przeprasować no i nie pozostaje nic, tylko czekać, bym mogła uzupełnić datę, wagę i wzrost mojego Maluszka:)

A tak w ramach przyspieszania;) dziś myłam podłogi na kolanach:) I w ogóle wyświeciłam całe mieszkanie- chyba dawno tak czyste nie było:)
Teraz muszę odsapnąć przez wekend bo Mąż by mi nie pozwolił na takie wygibasy;) Ale w poniedziałek jeszcze zamierzam wypastować wszystkie podłogi więc znów będę je myła na kolanach - ponoć to dobry przyspieszacz. Zobaczymy:)

No ale na razie muszę znaleźć sobie jeszcze jakiś wzorek do wyszywania.. bo już przywykłam do tych krzyżyków:) Codziennie coś grzebię i by mi brakowało tego zajęcia:) No i ten czas dzięki temu tak szybko leci- jak oszalały:) prawie nie mam czasu na nerwy dzięki temu:)

Aaa.. dziękuję wszystkim za odwiedzinki i komentarze. Wiem, że takie "przenoszenie" to nic złego jeżeli dziecku i matce nic nie grozi no ale Wiecie same jak to jest.. jak się czeka na tą godzinę zero:) Póki termin był daleko to i nerwów nie było. a teraz jednak się o tym myśli:)
W każdym razie ja mam mieć wywoływany poród najpóźniej tydzień po terminie..